Rozmawiamy z Panią Emilią Gogołkiewicz - Kołecką: realizatorką projektu domu według projektu "Dom w prymulkach".
Co skłoniło Państwo do podjęcia decyzji o budowie domu?
Wychowałam się w dużym domu i zawsze miałam dla siebie sporo przestrzeni. Mój mąż odwrotnie - mieszkanie w bloku, pokój dzielony z siostrą. Po ślubie dostaliśmy od teściów mieszkanie 2-pokojowe w spokojnym bloku, w małej, ale urokliwej miejscowości. Oboje mamy stabilną pracę w administracji i zarobki pozwalające na godne życie. Ja jednak nie czułam się dobrze w tym mieszkaniu. Sąsiedzi za ścianą, cisza po 22, brak swojego ogrodu, a nawet balkonu, który można by zamienić na mały, wiszący ogród. Zrozumcie kogoś, kto w dzieciństwie miał 30 mkw tylko dla siebie, a nagle 39 mkw musi wystarczyć na 2 pokoje, kuchnię i łazienkę dla 2 osób i psa. A przecież to dopiero początek, przecież w planie są dzieci.
Można powiedzieć, że "wierciłam dziurę w brzuchu" mężowi tak długo, aż doszedł do wniosku, że on też chce mieć własny dom. Tym razem moi rodzice sprezentowali nam działkę- ładna, o powierzchni 1080 mkw, przy nowej drodze gminnej, z dostępem do wszystkich mediów i cudowną zaletą- sąsiedzi w przyszłości tylko po bokach, a za nami piękny widok z tarasu na złote łany zboża. Dodatkowo, działkę widzieliśmy z okna naszego mieszkania, więc cały czas mieliśmy nasz przyszły domek "na oku".
Stwierdziliśmy też, że w życiu trzeba po sobie coś pozostawić. I my postanowiliśmy, że zbudujemy dom, by nasze dzieci miały piękne i szczęśliwe dzieciństwo i by mogły się bawić z psem we własnym ogrodzie, a nie w otoczeniu bloków z betonu.
![]() |
| fot.: E.T. Kołeccy, Duszniki (Realizacja - Dom w prymulkach) |
Czy braliście Państwo pod uwagę zakup mieszkania?
Małe mieszkanie dostaliśmy od teściów. Mieszkanie obecnie wynajmujemy - stanowi nasze zabezpieczenie na "czarną godzinę". Być może w przyszłości sprzedamy mieszkanie i spłacimy nim kredyt. Obecnie jednak zarabia na nasz dom.
Jak znaleźliście Państwo projekty domów ARCHON+?
Jestem fanką Internetu i właśnie w sieci trafiłam na Waszą stronę i .... i zakochałam się w "prymulkach".
A jak przebiegała Państwu adaptacja?
Czy wprowadzili Państwo jakieś zmiany do projektu?
Adaptacja była, owszem, jednak nie były to zmiany wymagające pracy projektanta- raczej drobne przystosowanie do naszego trybu życia, upodobań i wyobrażeń o wnętrzach.
Zrezygnowaliśmy ze ścianek dzielących kuchnię i salon na rzecz otwartej przestrzeni dziennej, bo zawsze marzyłam o kuchni otwartej na pokój i bardzo się z tej decyzji cieszę. Połączyliśmy wc z tym malutkim pomieszczeniem i wyszła nam całkiem spora łazienka z prysznicem- głównie dla gości. Nie mamy schodów żelbetowych na piętro tylko drewniane, choć nie było to naszym planem. Zwyczajnie zawiodła ekipa budowlana. Niesłowność, przesuwanie terminów w nieskończoność i wynikła z tego powodu sprzeczka doprowadziła do pożegnania się z ekipą. Zostaliśmy bez schodów. Ale myślę, że wyszło nam to na dobre, bo trafiliśmy na dobrego stolarza, który zrobił nam piękne, proste jesionowe schody, a hol zrobił się dzięki temu przestronny. Generalnie mieliśmy szczęście do drewna. Trafiliśmy na kapitalnego cieślę, świetnego fachowca i dobrego człowieka, który zaproponował nam obniżenie i poszerzenie daszku nad drzwiami wejściowymi, co naszym zdaniem dodało naszym prymulkom trochę góralskiego charakteru. Mąż nie chciał garażu "w domu", ale chciał móc suchą nogą wsiąść do samochodu i nie musieć skrobać śniegu z szyb zimą. I tak narodził się pomysł wiaty zadaszonej, którą wykonał nasz cieśla, a która sposobem obróbki drewna nawiązuje do daszku. W związku z tym oraz ze względu na naszą psinę (suczka Labrador o imieniu Labia) zdecydowaliśmy o dodatkowych drzwiach wyjściowych z pomieszczenia gospodarczego pod wiatę. Sprawdziły się one na tyle, że drzwi główne są używane tylko przez gości, a my wchodzimy "bocznym" wejściem. Wkrótce zrobimy tam również brodzik, by móc wykapać psa albo wyczyścić mu łapy. Zrezygnowaliśmy również z balkonu na piętrze, w końcu przy takim dużym ogrodzie nie był nam on potrzebny.
Kiedy Państwo rozpoczęliście budowę domu?
Jak przebiegały poszczególne etapy budowy?
"Uroczyste" wkopanie pierwszej łopaty pod budowę fundamentów nastąpiło 31 sierpnia 2005 roku (zapamiętam do końca życia :-)). W październiku zakończono mury. Jesień była długa, piękna i ciepła, dlatego na początku listopada trwały prace nad konstrukcją dachu, a w drugiej połowie kryto dach dachówką ceramiczną. Przed zimą był stan surowy otwarty. Mury się stabilizowały, wymarzły, wyschły i wiosną mogliśmy przystąpić do dalszych prac. W lutym wstawiliśmy okna, by umożliwić dalsze prace. Luty-marzec to ocieplenie dachu wewnątrz, czyli wełna mineralna, płyty g-k, rozprowadzenie instalacji elektrycznej, w kwietniu i maju instalacje co, wod-kan, tynki maszynowe gipsowe, posadzki maszynowe i wietrzenie pomieszczeń. Pogoda na szczęście cały czas nam sprzyjała. W czerwcu i w lipcu nastąpił etap wykańczania: malowanie, układanie płytek i kafelków, ceramika sanitarna, panele podłogowe, drzwi wejściowe, schody wewnętrzne, kominek.
20 lipca 2006 roku, po upływie niespełna roku, spędziliśmy naszą pierwszą noc w nowym domu i .... i nic mi się nie przyśniło :-). W sierpniu jeszcze było sporo pracy- wykończenie pokoi na poddaszu, urządzenie kuchni, salonu i pokoi. 31 sierpnia 2006 prace wewnątrz były już zakończone. Wrzesień upłynął pod znakiem ocieplenia, tynkowania i malowania elewacji. A w październiku rozpoczęliśmy sezon grzewczy. Teraz wracamy z pracy, mąż rozpala w kominku, robi się ciepło i miło, siadamy na kanapie i patrzymy w ogień. I jesteśmy tacy szczęśliwi, że trudno to nawet wyrazić. Decyzja o budowie domu była jedną z najlepszych, jakie podjęliśmy w życiu.
![]() |
| fot.: E.T. Kołeccy, Duszniki (Realizacja - Dom w prymulkach) |
Czy budowali Państwo systemem gospodarczym,
czy też z pomocą firmy wykonawczej?
Poszczególne etapy zlecaliśmy różnym ekipom: ekipa murarzy, ekipa ciesielsko-dekarska, elektrycy, firma produkująca i montująca okna, firma tynkarska, firma posadzkarska, instalator co/cwu/wod-kan, ekipa układająca płytki i montująca armaturę sanitarną, malarze, stolarz i ekipa ociepleniowa. Czerpaliśmy z doświadczeń naszego Kierownika Budowy i poleceń innych budujących i pomimo większości umów ustnych udało nam się to jakoś zgrać i ogólnie jesteśmy zadowoleni z przyjętego systemu.
Jeśli chodzi o materiały do budowy domu, to tu wprowadziliśmy pewne zmiany. Po kilku miesięcznym studiowaniu wielu wydawnictw, jak również doświadczeń wielu budujących i przeanalizowaniu naszych zasobów finansowych zdecydowaliśmy się na ścianę dwuwarstwową: beton komórkowy 24 cm i styropian 10 cm, tynk mineralny baranek i farbę akrylową na fasady.
Zdecydowaliśmy się na inny materiał o innych wymiarach i właściwościach, co zmieniło nasze zapotrzebowanie na większość pozostałych materiałów. Większość fachowców potrafiła ocenić ilość potrzebnego materiału na podstawie projektu, naszych oczekiwań i własnego doświadczenia. Ceny też różniły się bardzo w zależności od hurtowni. Nasza praca polegała na ciągłym szukaniu, dzwonieniu, pytaniu i negocjowaniu o każdą złotówkę, a kosztorys ARCHON+ stał się dla nas wyznacznikiem - pułapem, powyżej którego nie mogliśmy i nie chcieliśmy wybiegać. Tak czy inaczej odnieśliśmy sukces, gdyż udało nam się wybudować i wykończyć dom za kwotę 220 tysięcy na stan obecny, tj. całkowicie wykończony, z umeblowaną i wyposażoną kuchnią, wykończonymi łazienkami, ocieplony, z ukończoną elewacją. Metr kwadratowy kosztował nas zatem 1800 zł i jest to zasługa naszej wprawy w twardych negocjacjach i przemyślanych, konsultowanych decyzji. Można by rzec, że wszystko zależy od standardu - oczywiście nie mówię o meblach, bo to rzecz gustu, dlatego nie wliczyłam w to ceny umeblowania i dodatkowych sprzętów (z wyjątkiem kuchni). Nie należymy do osób bardzo zamożnych i najczęściej cena determinuje nasze wybory. Dobór i jakość materiałów ma jednak dla nas równie ogromne znaczenie, dlatego na każdym etapie staraliśmy się wybierać takie materiały, które łączą dobrą jakość, naturalne barwy, delikatne, proste wzory i niewygórowaną cenę. Dobrze się czujemy w naszym domu i to jest najważniejsze. I dowiedliśmy, że koszty wybudowania domu nie muszą przyprawiać o zawrót głowy.
Jak oceniają Państwo koszty utrzymania domu?
Miesięczne koszty podstawowe utrzymania domu ogrzewanego gazem (gaz, woda, prąd, wywóz śmieci) to kwota rzędu 150 zł- 200 zł poza sezonem grzewczym. Szacuję, że w okresie grzewczym wzrośnie do ok. 450 - 500 zł. Wieczorami rozpalamy w kominku, który częściowo przejmuje rolę grzewczą. Zastosowaliśmy ciekawe rozwiązanie - coś pomiędzy zwykłym kominkiem a DGP - nad kominkiem mamy komorę powietrza z wylotem na salon i na klatkę schodową. Po rozpaleniu bardzo szybko powietrze w salonie oraz na całym poddaszu ogrzewa się, a sterownik temperatury wyłącza piec gazowy.
Jak długo już Państwo mieszkają w nowym domu?
Mieszkamy od 20 lipca 2006 roku, choć dom został całkowicie wykończony we wrześniu 2006.
Co mogliby Państwo poradzić przyszłym Inwestorom?
Budowa domu to ciężka, aczkolwiek niesamowicie satysfakcjonująca praca - jej efekty widać z dnia na dzień. Przyszłym właścicielom radzę zaopatrzyć się w fachowe czasopisma. Najważniejszy jest dobrze przemyślany projekt domu, dostosowany do mieszkańców, stylu życia i możliwości finansowych. Taki projekt pozwoli cieszyć się budową, a w przyszłości użytkowaniem. Twierdzę, że odpowiedni projekt to połowa sukcesu.
Dobrze jest, gdy przyszły inwestor może porozmawiać z kimś, kto już wybudował dom, zapoznać się z dokumentacją poszczególnych etapów, wymienić uwagi, uzyskać odpowiedzi na dręczące go pytania i korzystać z doświadczeń tych, którym udała się budowa funkcjonalnego, zgodnego z prawidłami sztuki budowlanej domu.
I jeszcze jedno - czytać, szukać, pytać, porównywać, negocjować - budowa to bitwa, dlatego trzeba opracować dobrą taktykę, która pozwoli nam ją wygrać.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy samych szczęśliwych chwil pod dachem nowego domu!
Pani Emilia Gogołkiewicz-Kołecka jest Laureatką konkursu fotograficznego.
domy wg ilości kondygnacji:

Koszyk projektów










